niedziela, 4 grudnia 2011

;|

Byłam na meczu, po powrocie oglądaliśmy filmy i tak zleciało..
Obecnie ?
Czuję się podobnie, jak ok. roku temu.. Uczucie wręcz idiotyczne. Nawet niewiele mogę zrobić, zwłaszcza o tej godzinie. Położenie się do łóżka wydawałoby się być jedynym sensownym rozwiązaniem, bo sen na pewno by pomógł, ale jednak to też odpada. Próbowałam chwilę spokojnie poleżeć. Na nic moje starania. WSZYSTKO mnie denerwuje. Nie, nie, to nie " te dni ". Najgorsze jest właśnie to, że konkretny powód mojego rozdrażnienia nie jest do końca znany... Może to przez to, że w ostatnim czasie wydarzyło się zbyt wiele ? Kto wie, wszystko jest możliwe.
Tyle spraw mnie przytłacza i wprowadza w stan osłupienia. Niepojęte, ale prawdziwe. Ja sama nie mogę już tego ogarnąć, to przeraża mnie najbardziej. Zmiany są nieuniknione! Obiecuję sobie właśnie tutaj, że je wprowadzę! Wszystkie! Zaczynając już w tym tygodniu! o b i e c u j ę !  Teraz głupio byłoby się wykręcić, więc będę musiała dotrzymać słowa właśnie sobie..
Moja obojętność i ogromna nieufność doprowadza mnie do szału. Z tym poradzić sobie nie potrafię, ale nie ma miejsca na użalanie się! Trzeba walczyć!
Muszę się rozładować, dlatego jutro na meczu dam z siebie wszystko! 100% serca, jak nigdy wcześniej! Po meczu zakupy, a później jakiś mały odpoczynek. to taki mały, wstępny plan...

` Wsiąść do pociągu byle jakiego ...`

High five!

Brak komentarzy: