środa, 29 lutego 2012

brak mocy

Ten tydzień jest jeszcze bardziej męczący niż poprzedni. Byłam na konkursie, nie było mnie na lekcjach, a mimo to jestem wykończona, dlatego też za chwileczkę uciekam do łóżka. Jutro nudnawe lekcje + na 2 pierwszych h mam basen, a w szkole będę prawdopodobnie do 16.

Czekam na weekend, który już kocham, a później 15 marca, 21 i 23 :-) 
Jutro odbieram nagrodę , no i czekam na zdjęcia z dziś.
Postaram się jak najszybciej dodać następną notkę.

wtorek, 28 lutego 2012

zaskoczenie.

Jak większość wtorków - dzień okropny! Choć humor poprawiła mi wiadomość - jutro odebranie nagród za konkurs. Doznałam szoku, bo się tego nie spodziewałam, kolejny już raz, a tu taka niespodzianka. Mały sukcesik, a cieszy! Niestety, nie będę mogła odebrać nagrody, bo jutro jadę na konkurs z samego rana, a dokładniej na II etap, do którego się zakwalifikowałam :-D 
  Powoli planuję kolejne zakupy w niedalekim czasie, tymczasem wcinam czekoladę, kawa i biorę się za powtórki. Mam dziwne przeczucie, że po jutrzejszym dniu już chyba nie będzie dla mnie nic trudnego do wykucia na pamięć w języku ojczystym , po takiej ilości zdań w j.niemieckim wrytych do głowy, w tak krótkim czasie :-D

Jutro, zaraz po powrocie zabieram się za to, co powinnam, spieszę się, robię tak, aby było dobrze, a później upragniony lajt i oczekiwanie 13 marca, do tego wznowienie działań ku jednemu z celów :-)

niedziela, 26 lutego 2012

wypoczęta!

Weekend tak, jak tego chciałam - spędzony bardzo miło. Wczoraj szybko zrobiłam się zmęczona, ale nockę musiałam zarwać. Wrocław, wieczorny spacer, kolacja przy pizzy, seans filmowy, a dziś szybkie śniadanie, że tak to określę 'spacer', zakupy i powrót.  Następne mam już mniej-więcej zaplanowane, ale kiedy tego nie wiem.
Zastanawia mnie, za kogo ja uchodzę w domu, bo odpowiadając na pytanie mamy odnośnie butów i mówiąc, że kupiłam potrzebną mi parę - nie uwierzyła mi, że naprawdę nabyłam tylko jedną parę :-D
Kocham Wrocław, kocham tam przebywać, uwielbiam patrzeć wieczorem przez okno na ten piękny widok Odry i oświetlonego mostu. To właśnie te widoki zapierają dech w piersiach.
Ogarniam to, co muszę na jutro rano - nadal do prezentacji na konkurs. Poniedziałki najczęściej są lajtowe, po lekcjach na ' trening no i czekam na środę-wieczór, bo cały stres będę miała już za sobą...

Co na dziś ? Odpoczynek, cierpliwość, wyciszenie, czyli wszystko, co najlepsze. Dla serca, dla duszy. 
Zmartwienia? Zastąpione optymizmem.
Nerwy? Zostawione za ' wielkim murem ' cierpliwości.
Nie staram się kolejny raz o to, by pojąć i zrozumieć. Nie nadążam, ale na tym nie ucierpię. Zaryzykuję, niech stracę. Ale to nie ja mogę stracić najwięcej...

“Jeśli możesz panować nad sobą - możesz panować nad światem.”


sobota, 25 lutego 2012

do przodu.

Nie próżność, nie lenistwo, tylko co ? Dziwne ...
Dzisiejszy dzień o niebo lepszy od wczorajszego, oby tak do końca, jutro najlepiej też. Część dnia spędziłam z bratem, zrobił wszystkim niespodziankę, wrócił nie mówiąc o tym słowa. Sprawił mi prezent, który uwielbiam, uroczy gest :-)
Nic konkretnego dziś nie zrobiłam, co zaczyna mnie męczyć. Za chwilę biorę się za pakowanie, dzisiejszy dzień spędzę inaczej, jutrzejszy mam nadzieję będzie owocny, oby!


"Sukces to zdolność przechodzenia od jednego niepowodzenia do drugiego bez utraty entuzjazmu."

piątek, 24 lutego 2012

zapał.

Chęci rozbudzone, ja-żądna osiągnięcia celów. Cierpliwość i opanowanie, a wszystko pójdzie zgodnie z planem. Najtrudniej zacząć, zwłaszcza, że powinnam siedzieć z kartkami i wkuwać, to muszę zrobić coś innego, a głowienie się zostawię na później. Mam nadzieję, że zostanie mi trochę siły na to, a jeśli nie to pozostawię wszystko samodyscyplinie, więc na jedno wyjdzie, bo ... “Samodyscyplina to zdolność do zmuszenia się, by robić to, co powinno się zrobić, czy człowiek ma na to ochotę, czy nie.”  :-]



“Niech błędy wynikają z ambicji, a nie z lenistwa. Rozwiń w sobie siłę do robienia śmiałych rzeczy, a nie do znoszenia cierpienia.”


mistake.

Postanowienie poprawy, obietnice z szeregu ' nigdy więcej czegoś takiego ', wszystko to wprowadzone w życie.
Żal do siebie. I nieważne, jak bardzo żałujemy czasu nie da się cofnąć, choć wiele bym dała za to, by móc zmienić kilka rzeczy wstecz! ' Wehikuł czasu - to byłby cud!'
Upragniony weekend , masa roboty, przemęczenie osiągające stan najwyższy, prawdziwa udręka. Byle do jutra! a później byle do weekendu za tydzień. Chcę mieć za sobą środę, a po niej będzie już z górki.

czwartek, 23 lutego 2012

urwanie głowy

Całkiem sprawnie uwinęłam się z niemieckim, 3 strony wbite do głowi, przed snem powtórzę, a jutro będę w miarę płynnie 'szprychać' . Mam nadzieję :-D  Pozostaje mi jeszcze znienawidzona od niedawna historia . . . Ze zmęczenia ledwo widzę na oczy. Całe szczęście scena nakręcona, zabawne momenty zachowane w pamięci.
Jutro dość ciężki dzień w szkole, ale jakoś wytrzymam, aż nastanie upragniony weekend, który zamierzam miło spędzić, poza domem. Dopnę swego i spędzę ten weekend wyjątkowo pięknie! :-)
Powrót do formy chwilowo zawieszony , a włączony ' brakczas ' ,którego mam po dziurki w nosie. Jeszcze nie cały tydzień największych męczarni i stresu przed konkursem. Dam radę, będzie dobrze, doskonale o tym wiem.
Za tydzień przyspieszam tempo i biorę się ostro do pracy! :-))

poniedziałek, 20 lutego 2012

sympatycznie :-)

Mam cichą nadzieję, że jutrzejszy dzień będzie całkiem znośny. Wtorki są dla mnie przeokropne, głównie za sprawą szkoły, a dokładniej lekcji. Przekleństwo tygodnia! Jestem dobrej myśli, wytrwam 8 okropnych lekcji, a później zobaczymy.
Dziś na ' koreczkach ' zerknęłam na tv i zobaczyłam sympatyczny teledysk do piosenki, którą bardzo polubiłam. Dodaje mi jakoś pozytywnej energii i wprowadza w dobry nastrój :-) Równie miła, co mój dzisiejszy dzień, głównie po powrocie do domu :-)
Komu w drogę temu czas.

niedziela, 19 lutego 2012

hipokryci

Stale powtarzasz, w kółko, jedno, to samo. Reakcji? Brak. Jej przybycie? Po czasie, gdy jest już za późno i nie po drodze. Oczekiwania, wymagania i ... hipokryzja. Oczekują nie dając nic w zamian, wymagają tego samego, czego sami nie robią. Zabraniają wracać do przeszłości, choć sami to robią. Karzą walczyć, lecz sami się poddają. Powtarzają by mówić, ale wpuszczają jednym uchem, a wypuszczają drugim, nic sobie z tego nie robiąc. Później ? Dziwią się, zastanawiają i usiłują wpędzić Nas w poczucie winy za to, że staramy się sprostać wszystkim tym zadaniom i rzeczą, które sami mają gdzieś i wolą siedzieć z rozłożonymi rękoma, czekając na to, że samo się za nich zrobi i wszystko będzie cacy. A tak nie jest! Ile potrzeba i jakich słów, by wreszcie dotarło? Co musi się wydarzyć, by wreszcie coś ruszyło? Czego trzeba, aby coś się zmieniło? 

Aż tu nagle, przyjdzie ten przełomowy moment, który zaskoczy wszystkich, a szanowna, wszystko niszcząca obojętność zawładnie naszym życiem i da się we znaki tym, którzy nie słuchali ostrzeżeń. Nie będzie odwrotu, bo obojętność, awersja i stawanie się coraz bardziej chłodnym człowiekiem może być czymś nieodwracalnym w stosunku do pewnych spraw i ludzi.
Bądźcie mściwi, kłamliwi, nieszczerzy, sprawiajcie ból, oczekujcie tego, czego sami nie potraficie dać, łamcie zasady, obietnice i słowa - dziwcie się, że pojawił się brak zaufania, bądźcie niewyrozumiali i miejcie w dupie, a później oczekujcie naszej wyrozumiałości, zasłaniajcie się głupimi pretekstami - wróćcie przepraszając i żałując, powodzenia. Wszystko ma swoje granice. Czasem to ludzie po prostu nie mają zahamowań i myślą, że wszystko im wolno. Do czasu...

piątek, 17 lutego 2012

kolacja.

Nogi, jak z waty, na dodatek wszystko mnie boli - dobry znak, dużo z siebie dałam :-)  Próbowałam się rozprawić z programem, ale poddałam się po tym, jak przypadkiem go zamknęłam nie zapisując zmian. W jednej chwili ciśnienie skoczyło mi tak do góry, że z gorąca zdjęłam bluzę :-D
Za chwilę film , a tymczasem zajadam się Mlekołakami , jedne są z wersji limitowanej - waniliowe, jest mi teraz mega słodko ! :-D

Nadszedł ten moment... najchętniej odizolowałabym się od wszystkiego, znalazła miejsce, gdzie będę sama ze swoimi myślami i nic nie będzie zakłócało mojego spokoju.
Z niecierpliwością wyczekuję marca, wszystkie złe siły wyładuję w pożyteczny sposób. No i oczywiście na wiosnę czekam, a wraz z nią jogging kilka razy w tygodniu, przy którym zawsze oddaję się rozmyśleniom. To właśnie podczas biegania zawsze wpadałam na świetne pomysły, a do głowy przychodziło wiele rozwiązań pomocnych w rozwikłaniu tego, z czym się borykałam...

Z utęsknieniem wyczekuję wiosny!

mobilizacja.

Poranek u lekarza, i dobrze i nie. Uwielbiam, gdy lekarze mają poczucie humoru i potrafią człowieka podtrzymać na duchu! Tak samo, jak kiedyś polubiłam bezstresowe wizyty u swojej dentystki, jej poczucie humoru i miła atmosfera, którą wprowadzała w gabinecie po prostu zawsze była przemiła! :-)

W szkole przez moment było niezbyt miło ... Od lutego do końca marca czeka mnie bardzo dużo pracy! Konkursy, rozgrywki, które pewnie znów będą się ciągnąć do maja :-D  Teraz priorytetem muszą się stać zaległe zaliczenia i konkurs 29.02, a później następne.

No i co najważniejsze - powrót do formy. W obecnej sytuacji nie lada wyczyn, ale mam wystarczająco sił i cierpliwości, aby osiągnąć swój cel :-) Nic nie motywuje mnie bardziej niż postępy, które robię :-) A gdy już osiągnę swój cel, nad którym będę musiała bardzo dużo pracować, pochwalę się rezultatem.

Kawka, chwilę porozkminiam program, w którym zmagamy się ze zrobieniem zadań na lekcji grafiki, później popracuję troszkę nad celem, a na końcu pokombinuję coś z włosami :-)
Udanego dnia :-)

środa, 15 lutego 2012

Samopoczucie.

Wczorajszy dzień, jak najbardziej udany. Pierwszy raz obchodziłam Walentynki, zostałam zaskoczona przemiłą niespodzianką, po prostu uwielbiam być pozytywnie zaskakiwana, co się wiąże właśnie z niespodziankami :-) Co najważniejsze - piękne róże są teraz ozdobą pokoju, a ja nie mogę nimi nacieszyć oczu! :-)



Dzisiejszy dzień był dla mnie bardzo ciężki, mimo tego, że na kilku lekcjach byłam zwolniona i ' dokształcałam ' się na konkurs. W szkole niemiły incydent, przez który sama sobie napędziłam ogrom strachu. W drodze na pks wymarzłam się, byłam cała w śniegu, a z czasem i mokra. Po powrocie do domu wskoczyłam w ciepły sweterek, wypiłam gorącą herbatę, no a później drzemka, która się przeciągnęła :-D
Pogoda za oknem, jak dla mnie coś okropnego! Śnieg ma w sobie odrobinę uroku, ale cało dniowe, nieustanne śnieżyce i wiatr - nic miłego! A przewidywana pogoda na następne dni to(dlaczego mnie to nie dziwi?) - śnieg! ...
Forma spada, samopoczucie znów idzie w tą złą stronę, bo czuję się fatalnie. W piątek wybiorę się do lekarza, a jutro zrobię sobie wolne. Przeanalizowałam w głowie wszystkie za i przeciw, więcej było przeciw, więc zostaję w domu. Na pewno wyjdzie mi to na dobre. Co najważniejsze - odeśpię i może mój organizm więcej nie wytnie mi takiego numeru, jak dziś, bo znowu pół dnia będę się poruszała przerażona.
Jutrzejszy dzień już po części zaplanowałam. :-)

poniedziałek, 13 lutego 2012

jeszcze silniejsza.

Troszkę zaniedbuję bloga przez brak czasu, natłok spraw i ogrom wydarzeń, ale oglądalność wcale nie maleje.
Wyciągnęłam pewne wnioski, wiem, że wyjdzie mi to na dobre. 
Jestem przerażona głupotą ludzi, którą miałam okazje 'zobaczyć' . . . o naiwności, o głupoto, o obłudo! Fałsz, pozerstwo, frajerstwo, płytkość, zazdrość, bezdenna głupota i wiele innych. Głupota nie boli i to jest chyba największy problem.

Gwałt na emocjach? Nigdy! Nie na mnie. Starania na próżno, mówienie i usiłowanie dotrzeć słowami - prawie jak walka z wiatrakami. Dlatego od dziś mówię stanowcze NIE! 

piątek, 10 lutego 2012

gra warta świeczki.

Kij ma dwa końce, początek ma swój koniec. Taka kolej rzeczy. Poza tym istnieje jeszcze wiara, ta niezłomna i ta mniejsza, nadzieja, którą gdzieś się tli mimo wysiłku, jaki ludzie próbują na próżno włożyć w jej ugaszenie. Są uczucia, które wywołują radość, łzy, inne z kolei ból, brak uczuć wywołuje za to uczucie pustki i wewnętrznego osamotnienia.

Walczysz, wprowadzasz zmiany, pracujesz nad sobą starając się uczynić swe życie lepszym niż dotychczas ( " Twoje życie staje się lepsze tylko wtedy, kiedy Ty stajesz się lepszy"!) . Skupiasz się na czymś tak bardzo, że przez palce ucieka Ci to, co najważniejsze, potykasz się o kamień, bo zapominasz o całej, istotnej reszcie. Coś, z czym się ostatnio utożsamiam. Zbiłam z tropu, ale zdaje się, że odnalazłam już właściwą drogę, na którą wkraczam.
Na chwilę obecną staram się wyzbyć wszystkich złych i nawet w najmniejszym stopniu pesymistycznych myśli, jak na razie idzie mi nie najgorzej, ale mam nadzieję, że uda mi się wskoczyć ' na wyższy level ' .
Nauka na własnych błędach i wyciąganie wniosków - coś, co może pomóc każdemu w rozwikłaniu 'zagadek' dotyczących naszego życia i znalezieniu odpowiedniego wyjścia, czasem naprawdę z beznadziejnych sytuacji...
Życie to walka, ale i gra warta świeczki. Aby wygrać - trzeba walczyć, do końca! :-)

wtorek, 7 lutego 2012

Never give up.

Przeżyłam dzisiejsze lekcje, otrzymałam dobrą wiadomość, więc teraz trzeba się spiąć i dołożyć wszelkich starań do tego, by wygrać kolejny, a zarazem ostatni już etap. Powinno być nieco łatwiej, bo tym razem walczymy zespołowo. Następnym większym 'wydarzeniem' jest oczywiście marzec, który zwykle niesie ze sobą wiele nerwów, emocji i zmagań.
Gdyby nie choroba było by dużo lepiej, bo moje samopoczucie przez to jest w tragicznym stanie, wszystko mnie męczy, na nic nie mam siły, kaszel męczy mnie do tego stopnia, że łzawią mi oczy. Właśnie dlatego nie cierpię zimy!


Dzisiejszy humor podreperował mi komentarz dodany dzisiaj do jednego z moich zdjęć na facebooku, przez... mojego chrześniaka ;-P Co prawda przy pomocy mojej siostry, bo sam tego jeszcze nie potrafi, ale na to ma jeszcze czas. Ma dopiero 2 lata, a potrafi rozkminić telefony i to w mgnieniu oka! :-D
Prawdopodobnie jeszcze tylko jutro pójdę do szkoły, a później będę dochodzić do siebie w domu. Jutro dyżur, na jednej lekcji na sprawdzian i to tyle. 
A dziś standardowo film, Angora, Forbes i wieczorem skype z chłopakami , musimy podziałać i pomyśleć nad prezentacją. Do poniedziałku muszę zrobić projekt, ciężki miesiąc przede mną, ale wiem, że dam radę :-)

niedziela, 5 lutego 2012

decyzja

Mój dzień zaczął się dość wcześnie, zatoki i kaszel nie pozwalają dłużej spać, choć widać nieco poprawę. Uroki zimy i mrozów, których mam serdecznie dość.
Kroki w przód, wybory, obecnie chęć żałowania, którą próbuję wyeliminować. Natłok mnożących się myśli nie pozwala mi na niczym się skupić, jestem zdekoncentrowana i nie do życia. Towarzyszy mi słomiany zapał, brak chęci. Czekam tylko aż choroba mnie puści. Jutro muszę samą siebie dopilnować, żeby mi nie przyszło do głowy wyjść na dwór rozgrzaną po ( jak to zwą ) ' treningu '. 
Martwienie się na zapas - do wyrzucenia. Na początku szło mi dobrze, ale ostatnio pękłam i popsułam swoje nowe, lepsze nastawienie. Upadek - zdarza się najlepszym. Ważne, że sama się podniosłam i kontynuuję, co zaczęłam. Będzie dobrze."KAŻDY wybór, jakiego dokonujesz, ma swój rezultat końcowy."
Biorę się za czytanie, naukę asanów i ich nazw, żeby później byłoby mi nieco łatwiej :-)
Udanej niedzieli .

piątek, 3 lutego 2012

strong girl.

W szkole luz, a teraz wstrętne choróbsko chce mnie rozłożyć. Głowa mi pęka, ból zatok 'się rozkręca', gardło całe zdrapane, temperatura spadła w dół po zażyciu tabletki przeciwgorączkowej, więc nadal walczę. Gorąca herbata i do celu, mimo bólu mięśni. Nie będę leżała, bo wtedy zrobię się obłożnie chora. Mam nadzieję, że szybko mi przejdzie.
Z niecierpliwością wyczekuję wyników konkursu, z którego jak się dowiedziałam - wszystkie odpowiedzi z zadań zamkniętych mam dobrze, co mnie bardzo ucieszyło. Najbardziej nie mogę się doczekać marca, jak zawsze :-P
Dużo pracy przede mną, m.in. inny konkurs, przyszły tydzień zasypany kartkówkami, sprawdzianami, czego nie znoszę, ale never a failure always a lesson i tego się będę trzymać, jak zawsze!
Chwila rozciągania i biorę się za czytanie Angory, a później może przejrzę Forbes'a .

Włączam pozytywne myślenie, uzbrajam się w cierpliwość, walczę i czekam na rezultaty :-)


czwartek, 2 lutego 2012

cierpliwość.

Ewa sama w domu, co nie oznacza, że zamierzam go odwrócić do góry nogami. Jak na razie zajmuję się wszystkim, co niepotrzebne zamiast zabrać się za prezentację. 
W szkole mała laba na dyżurze, ze zmęczenia po niemal całym tygodniu ledwo widzę na oczy, przyszły zapowiada się jeszcze gorzej, bo dochodzą powroty autobusem przed 17, ale muszę dać radę! Mrozy mnie wykańczają, dopada mnie jakieś choróbsko, mam nadzieję, że mój organizm nie da się tak łatwo. I bonus - jutro mam się stawić na szczepienie.
Przerwa w osiąganiu celu dobrze mi zrobiła, co musiało odpoczęło no i widać postępy, forma powraca malutkimi kroczkami. Rzeczywiście - cierpienie jest kluczem do szczęścia :-) A mi w końcu udało się ją w sobie wskrzesić, oby na długo! :-)