sobota, 31 marca 2012

dziwne 'doświadczenie'?

Wczoraj dzień zaczął się niemiło. Później wygrany szczypiorniak, teraz siniaki, rozwalona, piecząca warga, zadrapania i zmęczenie.
Poza tym: zmartwienia, setki myśli i pytań. Najgorsza w tym wszystkim jest bezradność. Jedyne, co zrobić mogę: jestem i będę, nie tylko wtedy, kiedy będzie trzeba, ale zawsze.



Dziś dziwne doświadczenie, mała przygoda ?
Rano, koło 8 wiało dość mocno, zwłaszcza chwilami. Ubrałam się dość ciepło, przyodziałam czapkę, a przed 9 wsiadłam na rower. W pewnym momencie zaczęło tak wiać, że... wiatr zwiał mnie do rowu! Czegoś takiego jeszcze nie doświadczyłam. Nie wiedziałam czy mam się śmiać, czy płakać. Zła, zebrałam się w sobie, zaczęłam się podnosić i pojechałam dalej. Do domu wróciłam wściekła i calutka przemoczona, bo w drodze powrotnej złapała mnie straszna ulewa. Wiatr spychał, ale tym razem się nie dałam choć jechało się dużo gorzej niż na początku, gdy doszło do incydentu. Nikomu nie polecam..
Po przebraniu się ucięłam sobie 4 godzinną drzemkę, pookrywana po samą szyję.



Wstałam bardzo wcześnie, miałam bardzo dużo czasu na przemyślenia wszelkiego rodzaju. Cisza, spokój i zagłębianie się w siebie, chyba nie ma nic lepszego.

1 komentarz:

miss-dehydrated pisze...

oj biedna, współczuje. Ale ostatnio ta pogoda płata nam figle... W marcu jak w garncu, jak to mówią.
PS To ja wwww.thestrongestever.blogspot.com :) Mam nadzieję, że kojarzysz.