wtorek, 20 marca 2012

mixed.

Część nudnego przekleństwa tygodnia za mną. Podobnie, jak rok temu, tak i teraz, we wtorek, po nudnej historii w planie znajdują się programowania. Nie 2, a 3 ! Strona z ocenami z języka angielskiego zaczyna mnie przerażać. Połowa marca, ilość moich ocen na chwilę obecną=13 .

Niesamowite uczucie, gdy wracam do domu i wiem, że mogę się lenić, ile chcę, bo jutro wolne od szkoły, kino, a w piątek znów Wrocław i Instytut Austriacki.

Wiele mojego chcenia. Jakieś tam nowe, malutkie, realne do spełnienia marzenia.
Plany. Lista celów i rzeczy do zrobienia.
Czy coś z tego wyjdzie ? Same chęci nie wystarczą.  Z kolei bez nich - ani rusz!
Jak będzie dalej? Kompletnie nie wiem.
W głowie setki innych, nurtujących pytań. I tak naprawdę nie wiem, czy chcę znać na nie odpowiedź...
Doszukuję się w tym wszystkim sensu, może niepotrzebnie ?

Może wpadłam na dobry trop i znalazłam odpowiednią drogę, którą będę kroczyć, dopóki mnie nie zwiedzie. Może znalazłam odpowiednie wyjście i wiem, jak robić, aby było dobrze.
Nie bać się, postawić na odwagę, jak dawniej.
Odnajduję coraz więcej siły i pewności, która mnie ostatnio opuściła na pewien czas.
Tak, potknęłam się, ale wstałam. Sama!
„Po fali niepowodzeń sukces daje świadomość, że wytrwałość w działaniu zawsze przynosi efekty.”

Brak komentarzy: