poniedziałek, 9 maja 2011

chill

Tak, jak dziś - mogłabym zawsze. Pojechałam sobie na trzecią lekcję, upiekło mi się, bo matematyki jednak nie było, więc nic mnie nie ominęło. I na dodatek skróciłam sobie lekcje, standardowo. A co tam. Gorzej będzie z jutrem, na fizykę wypadałoby iść, a mam ją na 8 lekcji. Wrrr ;x
Kilka minut spędziłam na dworze, w środę już będę mogła nareszcie wyjść na słońce i okaże się, czy kuracjo-leczenie się powiodło. W środę znów mamy wolne, na spokojnie pojadę odebrać buty i przy okazji wyśpię się. A czwartek i piątek będzie bardzo luźny.
Chwilę poćwiczyłam, ale stwierdziłam, że przerwę. Cokolwiek nie robię prawą nogą - strzela mi w kręgosłupie. Zaczyna mnie to przerażać i irytować zarazem.
Obejrzę film i coś poczytam na jutrzejszy angielski.
Mój najdroższy optymiźmie , gdzieś ty się podział ?! Z optymizmem czasem ciężko, ale o uśmiechu przypomina mi jedna strona nieśmiertelnika. Kiedy je dostałam usłyszałam, że mam być zawsze uśmiechnięta, jak ta "buźka" :-)



W życiu bowiem istnieją rzeczy, o które warto walczyć do samego końca.
— Paulo Coelho


Brak komentarzy: